Uwaga!

Przepraszam za długą nieobecność! Nie obiecuje poprawy ;)

wtorek, 26 maja 2015

Rozdział 17

Isabelle

Siedziałam z Ericiem na tarasie jego domu. Opierałam się o ramię chłopaka. Było strasznie gorąco. W końcu to Barcelona.
-Kotek?-spytałam.
-Tak?
-Pójdziemy na imprezę? Kath i Marc też idą.
-Możemy iść. Kiedy jest?
-Dzisiaj o 21. Jest 18. Musimy się iść szykować.
-To idź i się uszykuj, a ja zadzwonię do brata i powiem, że idziemy,ok?
-Ok
Eric

Wybrałem numer Marca.
-Słucham?-odezwał się zaspany głos mojego bliźniaka.
-Nie mów słucham, bo Cię wyrucham-zarechotałem.
-A to ty, czego chcesz?
-Idziemy na imprezę
-Dobra, przyjedziemy po was,pa
-Pa
Rozłączyłem się. Poszedłem się ubrać. Założyłem czarną koszule i ciemne spodnie dresowe ze zwężonymi nogawkami. Postawiłem włosy na żel do góry i spryskałem się perfumami i spojrzałem w lustro. Uśmiechało się do mnie moje „groźne” odbicie. Prawdziwy ze mnie gangster. Zszedłem na dół. Czekała tam na mnie Isabelle ubrana w fioletową sukienkę. Wyglądała cudownie. Jestem szczęściarzem.
-Piękną mam dziewczynę-pocałowałem ją w policzek.
-A ja mam niezłego przystojniaka za chłopaka
Zaczęliśmy się całować. Przerwał nam dzwonek.
-Zabije tego, kto ośmielił się zadzwonić!-powiedziałem.
Ona zaśmiała się i poszła otworzyć drzwi. Po chwili wróciła z uśmieszkiem na twarzy.
-Będziesz musiał zabić swojego brata
-Ehh, ma chłopak wyczucie czasu
-Tak jak ty-wtrącił się mój brat.
-Cicho tam! To było dawno i nieprawda!
-Co było dawno i nieprawdą? -dorzuciła swoje 3 grosze Katherina.
-Jedźmy w końcu na tą pieprzoną imprezę, ok?!
-No dobra, panie Ja-Tu-Rządze-Spróbuj-Coś-Powiedzieć-A-Zginiesz
Zawarczałem i wyszedłem z domu. Za kilka minut dołączyli do mnie i mogliśmy wyruszać do klubu. Nie był daleko od mojego domu. Znajdował się w centrum. Mam tam może z 20 minut pieszo. Dojechaliśmy na miejsce i weszliśmy do środka. Było tam ciemno, jedyne światła dochodziły z parkietu, który oświecały reflektory. Zajęliśmy zamówiony przez Marca stolik i czekaliśmy,aż podejdzie kelner. Po kilku minutach przyszła wysoka blondynka. -Podać coś? _Martini dla mnie, czysta dwa razy i sok pomarańczowy z wódką -Zaraz przyniosę-odeszła. Powróciła z zamówienie. Na tej jednej kolejce się nie skończyło. Piliśmy,tańczyliśmy. Przy piosence "You turn me on" podeszła do mnie Isabelle i pocałowała. Pociągnęła w kierunku łazienki.
*Kath*
Przyparłam Marca do ściany. Złapał mnie za pupę i podniósł do góry. Rękami błądził po moim ciele. Nagle drzwi kabiny otworzyły się i do środka wpadli Eric i Izzy. Wywaliliśmy się. Eric leżał pijany na mnie,a Isabelle na Marcu.
-Te lasia złaź z mojego chłoptasia-wybełkotałam.
Podnieśliśmy się i wyszliśmy z klubu. Ja byłam trzeźwiejsza od Marca, ale bałam się prowadzić, więc zadzwoniłam do Stefano. Przyjechał,choć nie był zbytnio zadowolony. Jutro mi się oberwie. Zawiózł nas do domów i odjechał. Jak tylko przyłożyłam głowę do poduszki to zasnęłam.

Następnego dnia rano tak bolała mnie głowa, że myślałam, ze zaraz mi wybuchnie. Zeszłam na dół i stanęłam jak wryta. Usłyszałam kawałek rozmowy mojego chłopaka:
-Ona nie będzie brała w tym udziału! Nie pozwolę, żebyście ją choć tknęli małym paluszkiem, kumacie? Odjebcie się od Katheriny!-rozłączył się.
Odczekałam chwilę i weszłam do kuchni. Nie dałam po sobie znać, ze coś słyszałam. Bartra podszedł do mnie od tyłu, objął w pasie i pocałował w policzek. Uśmiechnęłam się. Wyjęłam z szafki leki przeciwbólowe i popiłam je wodą. Zrobiłam nam śniadanie. Po zjedzeniu chłopak oznajmił, że musi już iść, bo ma trening, a jak go nie będzie to trener wywali go z drużyny na ławkę rezerwowych.
-Może byś kiedyś zabrał mnie na swój trening, co Duduś?-zapytałam.
-Jasne, ale to jutro!
Miał już wychodzić, gdy nagle z ust wymsknęło mi się:
-Marc, w czym nie będę brać udziału?
Sukienka Izzy

Sukienka Kath





 Przepraszam! miesiąc mnie nie było :( I'm so sorry :/ 

Nie obiecuje poprawy, ale się postaram :) Miałam problemy z weną, ze mną itd... 

                    4 komy=Start pisania nowego rozdziału :)

niedziela, 26 kwietnia 2015

Ogłoszenia!

1. Uwaga! Będę się czepiać. A mianowicie chodzi mi o słabą aktywność. Jest dużo wyświetleń, a w ogóle nie ma komentarzy, dlaczego? Nie podoba wam się coś? Jest możliwość dodawania z anonima. Nie chodzi mi o rozpisywanie się, może być nawet jedno słowo, bo chcę wiedzieć czy Wam się to podoba.  Można krytykować, ale obiektywnie, nie np. To jest głupie, bo jest głupie, etc. Rozdziały będą pisać dopiero jak będzie wymagana ilość komentarzy, bo nie ma sensu pisania rozdziałów dla 2 osób :P Koniec ogłoszenia 1.

2. Teraz coś miłego: Jak skończę będę pisać nowe opo. Mam pytanie do was: Będzie ono o chłopakach z The Janoskians, a mianowicie o Beau Brooksie. Ktoś będzie chciał to czytać, bo nie wiem czy zaczynać powoli pisanie rozdziałów? Proszę o odpowiedź ;) Koniec ogłoszenia #2.


Rozdział zacznę pisać, jak pod tym postem będzie przynajmniej 4/5 komów. Pa :*

środa, 15 kwietnia 2015

Rozdział 16

*Marc*
O co chodzi Katherinie? Po odsłuchaniu jej wiadomości wszedłem na jedną z plotkarskich stron i się dowiedziałem. Kath musiała zobaczyć jedno ze starych zdjęć. Zrobiono mi je jak chodziłem z Rafaellą. Muszę jej to wyjaśnić. Od razu wsiadłem do mojego audi i odjechałem. Gdy dojechałem do mieszkania dziewczyny, wciąż świeciło się światło, czyli jeszcze nie spała. Zapukałem do drzwi.Czekałem dość długo. Po jakiś 10 minutach otworzyła przyjaciółka Katheriny.
-Czego tutaj chcesz? Ona nie chce Cię widzieć!-syknęła Isabelle.
-Wiem, ale muszę to wyjaśnić!-krzyknąłem-To stare zdjęcie!
-Jak to stare?
-Sprzed 3 lat. Nie zdradziłem jej.
-Dostała maila. Z tym zdjęciem. Kto mógł je wysłać?
-Myślę, że Rafaella. Mogę wejść? Wszystko Ci wytłumaczę
-Ok-wpuściła mnie do środka.
*Kath*
Zeszłam na dół po kilku godzinach użalania się nad sobą. Gdy wchodziłam do salonu, usłyszałam jego głos:
-Rafaella była moją dziewczyną zanim poznałem Melissę i Kath. 3 lata temu zerwałem z nią, bo była zbyt zaborcza. Teraz się mści. Gdy chodziłem z Melissą też jej wysyłała zdjęcia. Przestała, gdy kazałem jej spieprzać, ale znów zaczęła. Katherina mi nie wierzy, Ja jej nigdy bym nie skrzywdził-w głosie chłopaka słychać było rozpacz.
Coś kazało mi tam wejść. Weszłam i skierowałam swoje kroki w stronę Bartry. Wsunęłam się w ramiona, które należą do człowieka, którego bardzo kocham. Objął mnie mocno.
-Jak mogłaś pomyśleć, że po tak wspaniałej nocy zostawiłbym Cię jak nic niewartą szmatę? Kocham Cię i nie zdradziłbym Ciebie nawet, jeśli by mi płacono!
-Byłam głupia, uwierzyłam durnemu mailowi, zamiast ufać tobie. Ja też Cię kocham!
Spędziłam z Marciem cały wieczór. Isabelle postanowiła pójść na spacer.
*Rafaella*
Obserwowałam dom tej nowej laski mojego Marca. Widziałam jak od niej wychodzi. Coś zakłuło mnie w serce, jak zobaczyłam jego uśmiech. Nagle zadzwonił telefon piłkarza. Odebrał. Spoważniał i już się tak nie uśmiechał. Pokiwał głową i wsiadł do samochodu. Odjechał spod domu Navarro. Postanowiłam za nim jechać. Po godzinie jazdy dojechaliśmy do jakiegoś opuszczonego budynku na obrzeżach miasta. Wszedł do środka i przez długi czas nie wychodził stamtąd. Wysiadłam po cichu z mojego Citroena i podeszłam bliżej stodoły. Nie musiałam długo czekać na wyjście chłopaka. Wyszedł razem z bratem i z trzema innymi typkami. Cofnęłam się do tyłu, żeby mnie nie zobaczyli i na moje nieszczęście wdepłam na patyk. Złamał się, a ja zamarłam.
-No, no! Kogo to moje piękne oczy widzą? Nie ładnie tak podsłuchiwać!
-Ja...n-nie podsłuchiwałam!
-To co tutaj robisz w takim razie?! Spacer?!-podszedł do mnie Eric.
-Zgubiłam się-skłamałam.
Chłopak podniósł ręke i spoliczkował mnie.
-Nie kłam, suko! Przyjechałaś za Marciem! Widział Cię-krzyknął.
-Kim wy jesteście? Gangsterami?!
-Teraz będziemy musieli się Ciebie pozbyć, bo zbyt dużo wiesz! Trzeba był trzymać mordę na kłódkę!
Przestraszyłam się. Nagle on cofnął się i dał bratu pistolet. Marc skierował lufę w moją stronę. Nie mogłam nic wyczytać z jego oczu. Strzelił. Upadłam na ziemię. Przed oczami widziałam tylko ciemność. Nie czułam żadnej części mojego ciała. Umarłam.

*Marc*
Po zabiciu Rafaelli udałem się z bratem na "misję'. Mieliśmy pozbyć się jakiegoś biznesmena w średnim wieku. Nic nie znaczył, ale zaszedł Ericowi za skórę, a jak ktoś mu zajdzie za skórę to lepiej, żeby uciekał na inna planetę, bo mojego brata nic nie powstrzyma os wymierzenia kary za popełniony czyn. Gdy uporaliśmy się ze starcem wróciłem do domu i poszedłem wziąć prysznic. Położyłem się do łóżka i od razu zasnąłem.
*Nieznani*
Patrzyliśmy na dom młodej piosenkarki. Śmiała się razem z tą swoją przyjaciółką.
-Ralph?
-Tak?
-Trzeba się pozbyć tej młodej, za dużo miesza w naszym życiu i życiu Bartry, co ty na to?
-Zgadzam się Rafaelu. Za dużo!
Odeszliśmy spod domu Katheriny. Ona jeszcze się nie spodziewa 


tego co może się zdarzyć, o nie!

Czytasz=komentujesz! :)

sobota, 4 kwietnia 2015

Wesołego Alellluja!

Kochani!
Życzę Wam wesołych, spokojnych świąt wielkanocnych, spędzonych wśród najbliższych. Smacznego jajka, zająca, kury (bądź koguta) i wszystkiego najlepszego co tylko może być. Do siego zobaczenia :D Rozdział się opala na Bahamach i nie zamierza wracać xD Może jakieś komy pod 15 dla zachęty? :) Pa pa :*

wtorek, 24 marca 2015

Rozdział 15

 Ostrzegam, ze w rozdziale znajduje się scenka +18. Czytacie na własną odpowiedzialność.

------------------------------------------------~----------------------------------------------------------------
Następnego dnia pojechałam do znajomego fryzjera i poprosiłam go o zrobienie małej zmiany na mojej głowie. Gdy ujrzałam jego dzieło, nie poznałam siebie. Zadowolona wróciłam do domu. Miałam zamiar szykować się na randkę, ale przeszkodził mi mój brat.
-Możemy porozmawiać?-zapytał.
-Jasne, coś się stało?
-Bo widzisz...Ja się zakochałem
-Co?-moja szczęka wylądowała właśnie na podłodze.
Byłam zdziwiona, ponieważ Fernando nigdy nie był zakochany, on nie zna tego uczucia. Traktuje dziewczyny jak zabawki.
-Tak, trudno w to uwierzyć? Zakochałem się! Niestety ona mnie nienawidzi!
-Kim jest ta wybranka?-spytałam, gdy mój język wrócił na swoje miejsce.
-Pamiętasz może Michelle?
-Siostra twojej byłej?
-Tak, nienawidzi mnie od czasu kiedy zerwałem z jej siostrą. Powiedziała, że złamałem jej serce, a ona jak mnie następnym razem spotka to złamie mi nos. I to zrobiła
Dopiero teraz zauważyłam, że Fer krwawi. Poszłam do apteczki i opatrzyłam go.
-Nie wiem co Ci powiedzieć. Ale jak to się stało, że Fernando Navarro wielki podrywacz zakochał się w małej, szarej myszce?
-Nie takiej szarej! Mogłaby zostać bokserką, ma silny cios-zaśmiał się-Już dawno coś do niej czułem, lecz nie okazywałem tego. Starałem się zapomnieć
-Nie udało się jak widać?
-Niestety nie, co mam zrobić, żeby mi uwierzyła?
-Przeproś ją i Amandę. Powiedz prawdę, nie warto kłamać-powiedziałam.
-Dziękuje, siostro!
-A po co są siostry?-przytuliłam brata.
Gdy wyszedł skończyłam szykować się na randkę z Marciem. Ubrałam czarno-beżową sukienkę z delikatnymi wycięciami po bokach, a na to katanę i do tego szpilki. Założyłam złotą bransoletkę na rękę i złoty naszyjnik, który dostałam ostatnio od Marca. Nie malowałam się mocno. Pofalowałam lekko włosy i spryskałam lakierem, żeby się trzymały. Zostało mi jeszcze trochę czasu, więc posprawdzałam portale społecznościowe i dodałam zdjęcie na Instagrama z dopiskiem: „Gotowa na randkę z najlepszym chłopakiem na świecie.” Zadzwonił dzwonek. Poszłam otworzyć. Ujrzałam najprzystojniejszego mężczyznę na świecie. 'Pomyśleć, że jest mój'-pomyślałam. Marcowi bardzo pasował ciemno grafitowy garnitur z czarną koszulą i białą muszką. Pocałowałam go w policzek. Jednak on miał inne zamiary. Przyciągnął mnie do namiętnego pocałunku.
-Pięknie wyglądasz-zamruczał do mojego ucha.
-Dziękuje-zarumieniłam się.
Otworzył mi drzwi swojego sportowego BMW, wsiadłam i pojechaliśmy. Nie jechaliśmy długo i już po chwili byliśmy na miejscu. Bartra zasłonił mi oczy, chciałam ją zerwać, ale zatrzymała mnie jego ręka. Pociągnął mnie delikatnie za rękę i poprowadził prosto. Ufałam mu, więc nie pytałam gdzie idziemy. Szliśmy jeszcze kawałek i nagle on się zatrzymał. Zdjął mi przepaskę. Zobaczyłam wodę, piasek i wielkie serce, a w środku wielki napis: „Kocham Cię”. Zabrał mnie na plażę. Wzruszyłam się widząc to co było napisane na piasku. Przytuliłam mocno Bartrę i podziękowałam mu za to.
-A ty mnie kochasz?-spytał niepewnie.
-Oczywiście, że-zrobiłam pauzę-Tak!
-A ty zołzo! Wystraszyłaś mnie-zrobił smutną minkę.
Zaczął mnie gonić po plaży. Zagonił do wody i rozpoczął wojnę na chlapanie. Po pół godzinie byliśmy cali mokrzy. Wróciliśmy i położyliśmy się obok siebie na kocu. Podjadaliśmy przyniesione przez chłopaka jedzenie. Kilkanaście minut później piłkarz przybliżył się i pocałował najpierw w czoło, nos, a potem namiętnie w usta. Jego ręce błądziły po moim ciele, gdy nagle uświadomiłam sobie, że zapomniałam mu o czymś powiedzieć. Odepchnęłam go delikatnie.
-N-nie chcesz?-zająkał się.
Widziałam smutek w oczach Marca. Nie mogłam na to patrzeć.
-Nie, to, że nie chce. Chcę! Nie wiesz nawet jak bardzo! Ale jest jedna rzecz.. Bo wiesz...Ja.....

-Nie jesteś dziewicą? Nie martw się, ja nie jestem prawiczkiem
-Nie o to chodzi. Zostałam zgwałcona! 5 lat temu
-Przez kogo?!-krzyknął-zabije go!
-Marc, uspokój się! Nie znasz!
Chłopak oddychał szybko i płytko. Nie powiem, że się nie bałam. Uspokoił się. Przytulił mocno i nie chciał puścić. Rozmyślałam w jego ramionach i podjęłam decyzję, że chcę to z nim zrobić.
-Marc?-spytałam.
-Tak, kochanie?
-Będziesz się ze mną kochał?
-Jesteś pewna? Nie chcę Ciebie do niczego zmuszać!
-Jak nigdy w życiu!
Po tych słowach ujął moją twarz w swoje ręce i pocałował jeszcze raz, ale tym razem delikatniej i czulej nić poprzednio. Gładził moje biodra, aż w końcu jednym pewnym ruchem zerwał ze mnie sukienkę. Zjechał językiem na moje sutki i powoli zaczął kreślić kółka wokół nic. Gdy skończył z obiema piersiami zjechał niżej na mój pępek, wyznaczając po drodze mokry ślad. Nad linią majtek podniósł wzrok i popatrzył mi w oczy.
-Jesteś gotowa?
-Marc! Błagam, zrób to!
-Okej
Zdjął dolną część bielizny i z kieszeni spodni wyciągnął zabezpieczenie. Zsunął biodrówki z bioder i założył na swojego „przyjaciela” prezerwatywę. Powoli wszedł we mnie i zaczął się poruszać. Ruszał miarowymi ruchami w przód i w tył. Czułam gorąco rozchodzące się po całym moim ciele. I nagle wszystko się skumulowało i doszłam z imieniem Bartry na ustach. On poruszał się jeszcze trochę i położył się obok. Przykrył nas drugim kocem, objął ramieniem i wyszeptał, że bardzo mnie kocha. Zasnęłam szczęśliwa. Rano odwiózł mnie do domu. Poszłam na górę i włączyłam laptopa. Dostałam dużo emaili od fanów, lecz przyciągnął mój wzrok tylko jeden. Zatytułowany „Zdrada”
Otworzyłam i przeczytałam: „Myślisz, że twój chłopaczek jest taki tobie wierny? Mylisz się! Zdradza Cię na lewo i prawo! Na dowód zdjęcie” Pod listem było owo zdjęcie. Obściskiwał się na nim z jakąś lasią. Momentalnie się rozpłakałam. Wyjęłam telefon. Nagrałam mu się na pocztę głosową:
-Jesteś najgorszym dupkiem świata! Nienawidzę Cię! Jak mogłeś mi to zrobić po wspólnie spędzonej nocy? A już wiem! Zabawiłeś się, to teraz możesz mnie wyrzucić? Jak dziwkę, na bruk? Uwierz mi, że nie! Bo to ja rzucam Ciebie, żegnam i obym już nigdy nie musiała widzieć twojej parszywej gęby!
Rozłączyłam się. Położyłam się i rozpaczałam nad bezmiarem mojej głupoty. Usnęłam. 
Nowy wygląd włosów Kath
Strój na randkę



 Przepraszam,  że taki krótki i beznadziejny :/ Nie mam ostatnio weny i mam kilka problemów rodzinnych i dlatego jest tak późno. Mam nadzieję, że mnie nie zabijecie za ten rozdział xD 
                                                            Czytasz=komentujesz :)

niedziela, 8 marca 2015

Rozdział 14



-Witaj, stęskniłaś się za mną?-powiedział swoim niskim głosem koszmar mojego życia.
-Oliver, co ty tu robisz? Skąd masz klucze?-zapytałam.
-Stoję, nie widać? A stąd, że to mieszkanie kiedyś należało do mnie, dopóki ty się tu nie wprowadziłaś! Stefano kupił je, a ja musiałem się wyprowadzić
A to dlatego, Stefek milczał kiedy pytałam go, skąd wziął ten dom. Teraz wszystko rozumiem. Oliver był mojego byłego chłopaka przyjacielem. Oboje są muzykami. Jeszcze dziś mam na sobie ślady okrutnego potraktowania przez moich "przyjaciół".
*Retrospekcja*
Było ciepłe, wiosenne popołudnie, gdy młoda Katherina Navarro wracała od swojej najlepszej przyjaciółki. Postanowiła wstąpić po drodze do swojego chłopaka Andy’ego. Weszła do małej kawalerki w środku miasta. Zastała tam jej chłopaka w dość dwuznacznej sytuacji. Krzyknęła zaskoczona. On zszedł z tej laski i podszedł do Kath. Cofnęła się do tyłu. W oczach chłopaka zobaczyła coś co ją przestraszyło. Ujął jej twarz w swoje ręce i powiedział;
-Wiesz, było fajnie, ale już się znudziłem, do widzenia
-Co?! Byłam zabawką?!
-Nie, zauważyłaś? Aaa już rozumiem-zaśmiał się złośliwie-Ty mnie kochasz. Sorry, skarbie, ale ja Ciebie nie
-Ty szujo! Dupek!-uderzyła go w brodę.
Podniósł wzrok, a ona uciekła pod ścianę. W jego spojrzeniu była furia, szał. Szybkim krokiem dotarł do niej i oddał cios. Upadła, mgła zasłoniła oczy Katheriny. Podniosła się z ziemi i nie patrząc na Blacka wyszła. A raczej wybiegła. Nie mogła uwierzyć w to co się przed chwilą wydarzyło. Jej chłopak okazał się damskim bokserem. Biegła do swojego najlepszego przyjaciela, Olivera. Zapukała do drzwi.
-Kto tam?-wybełkotał jakiś głos.
-To ja, jest Oliver?
-Kath? Tu Oliver-otworzył drzwi i wpuścił ją do środka.
Zataczał się i było widać, że jest pijany. Ledwo doszedł do salonu. Rzucił się na kanapę.
-Więc, co cię sprowadza w jakże skromne progi mojego domu?
Opowiedziała mu całą historię. Tylko pokiwał głową i spojrzał na nią.
-Spodziewałem się tego
-Jak to się spodziewałeś?-zapytała.
-Powiedział mi, że chce się zabawić twoim kosztem
-I nic mi o tym nie powiedziałeś?!-krzyknęła.
-Widziałem, że go kochasz, choć nie powinnaś! Nie chciałem, żebyś cierpiała!
-A teraz to co? Śmieję się?!
-Nie, ale spodziewałem się, że to zajdzie tak daleko, Miałem nadzieję, że się opamiętasz i zrozumiesz, kto Cię naprawdę kocha!
-Co przez to rozumiesz?
Wstał i podszedł do Katheriny. Przycisnął do ściany i mocno pocałował. Była zaskoczona i nie oddawała pocałunków. Starała się go odepchnąć, ale był silniejszy. Zaczął się do niej dobierać. Krzyczała, lecz nikt nie przychodził lub nie chciał przyjść. Najlepszy przyjaciel Kath po prostu ją zgwałcił i wyrzucił z domu. Po tym zdarzeniu wyprowadziła się i już nigdy nie wróciła do Londynu.
*Koniec retrospekcji*
A teraz stał przede mną i patrzył mi w oczy. Nagle ogarnęła mnie wściekłość. Podeszłam do niego i przywaliłam mu w twarz.
-Masz szczęście, że poroniłam, bo na świecie i tak jest dużo sukinsynów!-syknęłam.
-O czym ty mówisz?! Jak poroniłaś?
-Normalnie, byłam w ciąży! Z tobą-krzyknęłam.
Nic nie odpowiedział. Tylko się cofnął do tyłu. Podejrzewam, że go zaszokowałam. Nie dziwię się. Sama byłam zaskoczona, gdy dowiedziałam się o dziecku. Płakałam, gdy poroniłam, ze szczęścia. Usiadłam na kanapie i schowałam twarz w ręce. Nie usiłowałam zatrzymywać łez. Po chwili usłyszałam tylko ciche:
-Przepraszam, przykro mi
I ciche kroki w stronę drzwi. Rozpłakałam się jeszcze bardziej. Do pokoju wszedł mój brat. Musiał wracać z siłowni, bo był w dresach i bez koszulki. Widząc stan w jakim się znajdowałam, nie pytał się o co chodzi, lecz podszedł i mocno mnie przytulił. Czasem warto mieć brata, naprawdę.
-Zamierzasz powiedzieć mi co się stało?-zapytał.
Nie miałam ochoty na opowiadanie tego jeszcze raz, ale musiałam. Doskonale wiedziałam jak zareaguję Fernando. Już chciał biec i szukać Olivera, ale go zatrzymałam.
-On już odszedł, a wraz z nim przeszłość, nie zamierzam do tego wracać, ok?-przytuliłam się do niego.
-Kocham Cię
-Ja Ciebie też braciszku!
Niestety Fer musiał iść do nowej pracy. Zostałam się sama ze swoimi myślami, które ciągle krążyły wokół Sykes’a. Nie mogłam uwierzyć, że po tylu latach przyjechał, aż do Barcelony. Po co? Chce mnie dręczyć? Udało mu się. Dobra, muszę napisać piosenkę. Poszłam do pokoju i usiadłam przy biurku, gdzie stoi laptop. Zaczęłam pisać. Spisywałam uczucia targające mną przez te kilka dni. Po kilku godzinach skończyłam. Myślę, że mi nawet dobrze poszło. Wysłałam ją mailem do Stefano. Odpisał niemal od razu.
-No, no kolejny hit do kolekcji! Cieszę się bardzo, że wena Ci wróciła i nie piszesz ciągle o tym samym, widzimy się w sobotę, co nie?
-A co jest w sobotę?
-Nie mówiłem? Koncert z okazji otwarcia nowej galerii i właściciel zaprosił Cię na to otwarcie i prosił, żebyś coś zaśpiewała!
-To się widzimy, zgadamy się później,ok? Pa
-Do zobaczenia
Usłyszałam dzwonek do drzwi. Otworzyłam i nie zobaczyłam nic, spojrzałam w dół i zaniemówiłam. Stał przede mną ogromny bukiet róż. Była tam karteczka: „Witaj, moja piękna Katherino. Ten bukiet jest tak piękny jak ty! Mam nadzieję, że Ci się spodoba i dasz się zaprosić na kolację? Twój, Marc” Jaki on jest kochany! Odpisałam mu, że mi się podoba i zgadzam się pójść z nim na randkę. Napisał, że przyjedzie po mnie jutro o 17.
Mimo, że była dopiero godzina 19:30 poszłam się wykąpać i położyłam się do łóżka, ponieważ byłam strasznie zmęczona całym tym dniem. Zasnęłam jak tylko przyłożyłam głowę do poduszki.
 
Oliver Sykes

Andy Black



 Przepraszam Was, że przez prawie 2 tygodnie nie było rozdziału i mam nadzieję, że mi wybaczycie. Następny pojawi się nie wiem kiedy, ponieważ opuściła mnie wena i nie chce wrócić. Ten rozdział jest niewypałem, przepraszam! 
                                             Czytasz=komentujesz!




Dziękuje za każdy pojawiający się komentarz! Dają bardzo dużo motywacji do napisania rozdziału dla Was ♥